Europejski antysemityzm

\
Wczoraj
Pan Cygaro podesłał mi linka.

Cóż mogę napisać?
Belgia to zaiste dziwny kraj - powstał nieco przez przypadek (Polacy maczali w tym swoje palce...) łącząc ze sobą dwie, różne grupy narodowe (Flamandów i Walonów), którzy zjednoczyli się dla "wspólnego dobra". Tyle tylko że ta jedność jest bardzo chwiejna, w zasadzie bez przerwy istnieje tendencja do oddzielenia się północnej części (bogaci, pracowici Flamandowie) od południowej (Walońskie nieroby). To rodzi nieustanne napięcia w społeczeństwie "belgijskim" a także kłopoty z samoidentyfikacją - jesteśmy Belgami? Walonami? Flamandami? Jak długo jeszcze będziemy istnieć jako jedno państwo? Co nas czeka w przypadku jego rozpadu?
Taka niepewność musi w jakimś stopniu budzić emocje ksenofobiczne (każdy lubi mieć swojego zająca...)

Na tym właśnie tle postrzegam opisany w "Gazecie" przypadek - wyrzucenie Żydowskiego turysty z kawiarni i odmowa przyjęcia skargi przez Policję (ciekawy przypadek swoją drogą - czy ich argumentacja jest zgodna z Euro-prawem?) Co wcale nie stanowi usprawiedliwienia...

Podobne posty



1 comments:

9 lutego 2008 22:09 Garden of thoughts pisze...

Kiedy myślę nad tym, co za chwilę napiszę, wydaje mi się, że jestem z innej bajki i jakoś nie pasuję do ... no właśnie...
jestem na antypodach wszelkiego anty...mityzmu, ...fobii.
Inność, odmienność jedynie wzbogaca. Podobnie wielokulturowość, wielpoglądowość, odmienność religijna dodaje piękności życiu, ubarwia.Jeśli tylko z szacunkiem traktujesz innych, szacunkiem takim samym, jakiego dla siebie wymagasz, zyskujesz dla siebie więcej, niż mógłbyś wymarzyć sobie.

Prześlij komentarz